Połóg da się przeżyć

Jak zapewne część z Was wie, po raz trzeci zostałam mamą. Po raz pierwszy było mi dane przeżyć ciążę, poród i POŁÓG ze świadomością fizjoterapeutki dna miednicy. Pierwszy raz mogłam zastosować się do własnych zaleceń i przetestować je na sobie. 

W okresie okołoporodowym najbardziej pomijanym czasem jest połóg – przed porodem nie mamy ochoty o nim czytać, skupiamy się na zapewnieniu dziecku dobrego startu, a po porodzie zwykle młode mamy są zaskoczone tym co je spotyka. Ciąża i poród przebiegają różnie, mamy ograniczony wpływ na to jak urodzimy. Plan porodu to bardziej nasze wyobrażenie jak byśmy chciały rodzić a życie często to weryfikuje. Oczywiście dobre fizyczne i psychiczne przygotowanie ma znaczenie, ale jest to jeden z czynników. W praktyce to w czasie połogu najwięcej zależy od nas samych. 

Dbanie o siebie w połogu to przede wszystkim unikanie szkodliwych ruchów w tym siadania na kroczu, jeśli są szwy lub ból, odpoczynek i dobre nawodnienie

Siadanie na kroczu po porodzie utrudnia gojenie się ran po nacięci lub pęknięciu tkanek. Jeżeli próbujesz wstawać z pozycji półleżącej to musisz użyć mięśni brzucha (osłabionych i często z rozstępem kresy białej). Dodatkowo przeciążasz mięśnie dna miednicy wykonując parcie a to je bardzo osłabia. Trudno jest też wstać z tej pozycji nie wykonując obrotu na kości krzyżowej, która w czasie porodu odgięła się poszerzając wyjście dla dziecka i teraz powoli wraca na swoje miejsce.

Pamiętam, że po pierwszym porodzie od początku siedziałam „normalnie” i pamiętam, że bóle tej okolicy trwały przynajmniej do końca połogu. Teraz za cel postawiłam sobie, że nie usiądę na pupie przez tydzień (wytrzymałam 4 dni), żeby sprawdzić czy się da. Jest to wykonalne, największa trudność dla początkujących mam to karmienie na boku. Efekt był dla mnie zaskakujący, bo praktycznie uniknęłam bólu tej okolicy. W tej ciąży zmagałam się z bólami miednicy wynikającymi z mojej hipermobilności. Po porodzie miednica bolała jeszcze bardziej, trudno było mi chodzić czy podnieść nogę. Z tyłu głowy miałam już myśli czy to, aby nie rozejście spojenia łonowego i czarny scenariusz kilku tygodni bólu. A tu bardzo miłe zaskoczenie, bo miednica poprzez odpowiednie wstawanie i proste ćwiczenia „sama” się zeszła (wymaga jeszcze manualnego ustawienia przez fizjoterapeutę, ale nie boli). Sąsiadka z łózka obok w pierwszej dobie nie miała żadnych dolegliwości z tej okolicy. Poród 2 sprawny, żadnych powikłań – każde karmienie na półsiedząco, spanie także, bo dziecko zasnęło na rękach i nie mogła go odłożyć, bo się budziło (to powszechne zachowanie na oddziale położniczym). W 3 dobie miała problem z siedzeniem ze względu na ból kości ogonowej, ból przy chodzeniu i wstawaniu. 

Profilaktyka ma ogromne znaczenie, a my małymi zmianami możemy dużo osiągnąć. Siadanie to jeden element, ale bardzo ważny i zależny tylko od Was. 

P.S. Jeśli z porodówki położna chce żebyście usiadły na wózek i pojechały na salę to zróbcie to bokiem. Lepiej bezpiecznie dotrzeć do swojego łóżka, niż wylądować na podłodze – wtedy nawet najlepsze szycie może nie wytrzymać i miednica też tego nie potrzebuje. 

Zostaw swój komentarz

Komentarze

  • Brak komentarzy