Jak ułatwić sobie poród i pobyt w szpitalu po porodzie

Myślę, że dla wielu z Was obecna sytuacja epidemiologiczna jest dużym powodem do zmartwień. Sama niedawno po raz trzeci zostałam mamą i mimo pewnej „rutyny” nadal denerwowałam się przed porodem.  Nie lubię też pobytu w szpitalu mimo, że sama jestem pracownikiem medycznym i jestem przyzwyczajona do pobytu w nim. 

Wiecie już, że będziecie rodzić bez bliskiej osoby więc macie czas, żeby się do tego przygotować. Jak?

Poniżej znajdziecie to co sama sprawdziłam na sobie w trakcie ostatniego pobytu w szpitalu. Dodatkowo w trakcie porodu stosowałam punkty akupresurowe, które dużo mi pomogły. Jeżeli chcesz je poznać to napisz do mnie. Oczywiście poniższe zalecenia są aktualne również w czasie porodu rodzinnego i mam nadzieję, że dzięki nim będzie Wam łatwiej przetrwać pobyt w szpitalu.

  1. Relaksacja. Możecie nauczyć się jej samodzielnie bez wychodzenia z domu. Ja nauczyłam się jej z książki „Mózg i serce. Magiczny duet." DotyJames R. Książka zawiera prosty opis techniki relaksacyjnej bez powiązania z żadną filozofią. Możecie poszukać także gotowych nagrań luz zainteresować się hipnoporodem. Ważne żebyście potrafiły w każdej sytuacji wyciszyć się i rozluźnić mięśnie. Zacznij ćwiczyć już teraz. Jeśli nie potrafisz automatycznie rozluźnić mięśni w normalnych warunkach to nie zrobisz tego w nowej sytuacji.
  2. Staraj się zachować spokój i pamiętaj, że położne, lekarze i pielęgniarki to zwykli ludzie. Zdecydowana większość z nich lubi swoją pracę i chce dla Ciebie i Twojego dziecka jak najlepiej. Jeśli będziesz zachowywać się spokojnie i racjonalnie (przynajmniej na początku porodu) to łatwiej nawiążesz pozytywny kontakt. Wiem, że brzmi to banalnie, ale kiedy trafisz na izbę przyjęć z regularnymi skurczami lub po odejściu wód płodowych to już nie jest takie proste.
  3. Wybierając szpital do porodu zastanów się w jakich warunkach czujesz się bezpiecznie: mając swobodę ruchu i poród w zgodzie z naturą czy wolisz bardziej medyczne podejście. Jeżeli będziesz źle czuła się w miejscu w którym rodzisz może to wpłynąć na jakość porodu.
  4. Naucz się masażu piłeczkami tenisowymi. Możesz nimi skutecznie zastąpić ręce partnera. Spróbuj przed porodem rolować na nich pośladki i mięśnie wzdłuż kręgosłupa. W trakcie porodu także możesz uciskać nimi kość krzyżową – jeśli przyniesie Ci to uczucie ulgi.
  5. Zabierz ze sobą termos/kubek termiczny i ulubioną herbatę/kisiel/ zioła ( dozwolone w ciąży). W szpitalu jedzenie jakie jest każdy wie… Dla mnie kubek kawy zbożowej z mlekiem po porodzie był spełnieniem marzeń. Zwykle na oddziale jest kuchnia z czajnikiem, z którego mogą korzystać pacjenci. Napar możesz zrobić kiedy dziecko śpi i cieszyć się nim w chwili kryzysu. Dzięki temu nie musisz też brać ze sobą zgrzewki wody:) Warto spakować także trochę suchego prowiantu np. musy owocowe,batoniki zbożowe, czekoladę (racjonalnie z uwagi na ryzyko zaprać)
  6. Spakuj się do walizki na kółkach, bo po porodzie nie powinnaś dźwigać. Jeśli możesz to podziel rzeczy na 2 części - małą torbę do samego porodu (dokumenty, piłka do masażu., przekąski i picie) i walizkę na czas po porodzie
  7. Wydrukuj, przeczytaj i spakuj do torby ZALECENIA PO PORODZIE. Przestrzeganie ich pomoże w dobrym gojeniu się ran i ułatwi powrót do sprawności. Jeśli czegoś nie rozumiesz lub masz pytania to zadzwoń do mnie:)
  8. Zabierz coś miłego dla siebie: słuchawki do telefonu, ulubioną przekąskę.
  9. Po porodzie pij dużo płynów. Organizm potrzebuje wody, aby się dobrze oczyścić.

Wiem, że może trudno w to uwierzyć, ale są też pozytywne strony braku odwiedzin. Pomyśl, że nie zawsze trafisz w pokoju na osobę o podobnym podejściu do czasu wizyty i liczby gości. Po pierwszym porodzie leżałam z pacjentką, której mąż był na sali praktycznie cały dzień i dla mnie było to bardzo krępujące. Często odwiedziny są w czasie wolnym od badań i wizyt lekarskich. Możecie ten czas wykorzystać na sen i odpoczynek. 

Przygotowując się do pierwszego porodu bardzo chciałam, żeby mój mąż był ze mną. Bałam się, że sobie bez niego nie poradzę. Nie chciałam być sama wśród obcych ludzi. W dzień porodu mój mąż dostał gorączkę więc rodziłam sama. I było mi z tym dobrze, bo w trakcie porodu okazało się, że sama świetnie radzę sobie a położna to anioł. Czułam, że nie potrzebuję nikogo bo nie chcę, żeby mnie ktokolwiek rozpraszał. Przy drugim porodzie mąż był na sali i czytał gazetę bo znowu było mi dobrze samej ze sobą. W trakcie ostatniego porodu pierwszy raz mój partner był mi potrzebny fizycznie – masował krzyż. Poród uwalnia w nas siłę, której się nie spodziewamy. 

 

 

Zostaw swój komentarz

Komentarze

  • Brak komentarzy