mgr fizjoterapii Katarzyna Bramańska

Jestem fizjoterapeutką zakochaną w swojej pracy i równocześnie mamą trzech chłopaków.

Doświadczenie różnych aspektów macierzyństwa, również tych mniej przyjemnych uwrażliwiło mnie na problemy kobiet, dlatego obecnie specjalizuję się w terapii uroginekologicznej.

Szukając przyczyn zaburzeń dna miednicy uwzględniam całe ciało oraz aspekt emocjonalny, bo uroginekologia to nie tylko „krocze” i przepona.

Chciałabym, żeby każdy świadomie wybierał terapeutę, bo nie każde podejście odpowiada każdemu. Dla jednej pacjentki ważna będzie praca bezpośrednia z blizną i jej wygląd a dla innej praca nad obszarami na które blizna miała wpływ i ogólna poprawa zdrowia. Dlatego zachęcam do przeczytania o tym jak pracuję jeszcze przed wizytą:) 

 Znasz to uczucie, kiedy zajmujesz się jakimś tematem, myślisz, że znasz go już całkiem dobrze i nagle okazuje się, że to dopiero początek?  Ja tak mam z terapią w uroginekologii.  Myślałby człowiek, że wraz z doświadczeniem będzie łatwiej znaleźć przyczynę problemu a tak nie jest. Nie ma schematów i uniwersalnych rozwiązań.

Posługuję się Neurodiagnostyką i Terapią. Kiedy poznałam testy mięśniowe i zasady jej działania to trudno mi pracować inaczej. Testowanie układu nerwowego (bo właściwie o to chodzi w neurodiagnostyce) daje mnóstwo informacji o człowieku. 

NiT to świetne narzędzie, żeby znaleźć problem pacjenta, który najbardziej go obciąża. Jeżeli pacjent pragnie poprawić swoje zdrowie to znalezienie obciążających układ nerwowy stresorów jest kluczowe. Twoja zdolność regeneracji zależy od ogólnego stanu zdrowia a bieżący problem (np. ból pleców lub spojenia łonowego) to dodatkowa informacja, że całe ciało wymaga uwagi. 

Często w gabinecie spotykam kobiety, które przyszły na wizytę kontrolnie. Bywa, że pacjentka chce  zadbać o brzuch po porodzie bo podejrzewa rozejście kresy białej. Sprawdzam kresę / brzuch i przy okazji stan układu nerwowego.  Jeśli z wywiadu i testów wychodzi, że pacjentka jest wyczerpana (brak snu i odpoczynku), ma problemy jelitowe i niską samoocenę „od zawsze” to ważniejsze dla mnie w tym momencie jest zadbanie o jej ogólny dobrostan niż o sam brzuch. Człowiek w lepszym stanie ogólnym lepiej się regeneruje i szybciej osiąga zamierzone efekty. 

Uroginekologia to dla mnie wyzwanie. Tu łączy się poczucie bezpieczeństwa, seksualność, oddanie, strach, przetrwanie. Przygotowanie do porodu i terapia w połogu. Zwykle są to najważniejsze chwile w życiu kobiet, często trudne i bolesne – zostawiają ślad na lata. Czy można ominąć to w terapii i zająć się tylko blizną w kroczu?

Na początku mojej drogi tak pracowałam a emocje uwalniały się same – w drżeniu ud, płaczu „bez powodu”,  czuciem bólu „jak z porodu”(charakter a nie intensywność) , odczuwaniem wściekłości, bezsilności, strachu – w czasie terapii lub po niej. Nie zawsze to było komfortowe dla pacjentek.

Czasem pomagało opowiedzenie swojej historii. „Tyle razy to mówiłam, a teraz plączę?” Dlaczego? Bo tu jest przestrzeń, żeby to poczuć i wypuścić. 

Od kiedy moim narzędziem jest NiT mogę sprawdzić, które emocje lub wydarzenia zostawiły ślad i czy warto z nimi pracować. Emocje mają znaczenie. Znasz powiedzenie „żal serce ściska”, „coś mi leży na wątrobie”, „nie trawię tej osoby”. Tego jest więcej… Jeśli chcesz to możesz poznać co jest w Tobie – to często daje uwolnienie i pozwala pójść dalej. 

Jestem terapeutką u której w gabinecie zwykle coś się „działo”. Zdarzało się,  że podczas wizyty w głowie pojawiała się myśl/ pytanie, które zadawałam tylko tej osobie i było trafieniem w sedno. Po czasie wracała po to, żeby powiedzieć, że zmieniła pracę, partnera, poszła na terapię. Mało fizjoterapeutycznie, ale tak bywa:). Byli też tacy co nie wrócili. Może za dużo na raz, za mało delikatnie, nie ten moment. Może nie odpowiadała im moja osoba.

W Neurodiagostyce dotykam przestrzeni energetycznej człowieka. Właściwie to robi się to w każdej innej terapii, chociaż tutaj jestem tego świadoma. Każde ciało ogrzane emituje PEM czyli rodzaj energii. Ruch to energia kinetyczna i też ją wykorzystujemy w terapii. Człowiek ma aurę i niektórzy ja widzą, inni czują ruch w centrach energetycznych. Meridiany i akupunktura już są zaadaptowane do medycyny zachodniej i uznane przez WHO. 

Sama doświadczyłam takiej terapii i bardzo mi ona odpowiada. Mogłam podczas niej poznać które emocje z przeszłości zostawiły trwały ślad, zrozumiałam skąd są moje niektóre lęki i dostałam narzędzie, żeby się z nimi uporać. Żyje mi się bez nich lżej i więcej mogę:)

Zapraszam na terapię, jeśli chcesz zadbać o zdrowie i poprawić swoje funkcjonowanie.