Gra wstępna okiem fizjoterapeuty

„Ślepy o kolorach nie napisze” mawiała Michalina Wisłocka, a ja trochę tak się czuję w tym temacie z moją skromną wiedzą o seksualności człowieka. Niemniej wiem, że kilka osób czeka na ten wpis więc spróbuję wyjaśnić dlaczego dla kobiety „gra wstępna” jest tak konieczna dla udanego życia seksualnego.

Na początek trochę teorii, która według mnie bardzo fajnie tłumaczy dlaczego warto poświęcić odrobinę uwagi i czułości swojej partnerce. Jest to teoria cykliczności reakcji seksualnych Rosemary Basson. Według niej nie jest konieczne występowanie fazy pożądania i podniecenia, żeby rozpocząć współżycie, bo przy odpowiedniej zachęcie czy stymulacji (rozmowa, muzyka, masaż, film, co kto lubi:)) te fazy wystąpią i spowodują dodatkowe uwrażliwienie na bodźce erotyczne. W praktyce oznacza to, że jeśli kobieta nie myśli nawet o seksie bo jest zmęczona i niewyspana to przy odrobinie szczęścia ( dziecko zasnęło szybciej) zwykły masaż stóp czy pleców może zaowocować miłym zakończeniem. Oczywiście nie oznacza to, że mężczyzna ma się ciągle starać, bo kobieta również może przygotować miły wieczór i to może zadziałać pobudzająco na nią.

Dlaczego ważne jest wystąpienie fazy podniecenia? Ze względu na reakcje fizjologiczne jakie zachodzą w ciele kobiety. W trakcie tej fazy dochodzi do rozszerzenia naczyń krwionośnych okolicy krocza, zwiększonego wydzielania śluzu, obrzmienia i poszerzenia wejścia do pochwy. To zapobiega otarciom śluzówki w trakcie stosunku i zwiększa doznania obojga partnerów.

W gabinecie niemal codziennie rozmawiam na najbardziej intymne tematy, bo z nimi wiążą się zaburzenia dna miednicy. W trakcie wywiadu pytam o objawy fizyczne np. suchość pochwy, ból przy współżyciu, orgazm i sposób jego osiągania oraz o to jak przebiega gra wstępna i stosunek. Zdarza się, że pacjentki cierpią z powodu suchości pochwy przy czym całe zbliżenie trwa 7-10 minut ( średnia w Polsce to ok 30 min), praktycznie bez przygotowania. Zwykle są to młode mamy czyli dodatkowo dochodzi problem niedoboru snu, zmęczenie, karmienie piersią i zmiany w kroczu po porodzie. Niechęć do współżycia i brak podniecenia można w tej sytuacji uznać za normę. Jeżeli do tego takie zbliżenie nie będzie satysfakcjonujące to po pewnym czasie, kobieta zacznie go unikać i będzie to zrozumiałe. Zastanówcie się ile osób chętnie uprawiałoby seks gdyby bolał, lub był nieprzyjemny (otarcia, dyskomfort)?

Co zrobić, aby to zmienić? Po pierwsze rozmowa z partnerem i szczerość, potem terapia dna miednicy, a potem? Mam nadzieję, że potem będziecie się cieszyć na nowo sobą i czerpać radość z seksu:)

Zostaw swój komentarz

Komentarze

  • Brak komentarzy